środa, 25 lutego 2009

Potwierdza się teoria...

...o tym, że wielu homofobów to tak naprawdę geje, którzy swoją orientację psychoseksualną chcą zakrzyczeć, by pozować na "prawdziwych heteryków", ale gdzieś tam w głębi są homo. Nie, nie - o Wierzejskim nie będzie, przedstawię przykład z naszego łódzkiego podwórka. Wracałem do domu autobusem linii 78. Siedziałem z przodu, czytałem "Replikę" i w pewnym momencie na Kozinach pewien ortalionowy samczyk gwałtownie wyrwał mi rzeczone pismo [nie powodując jednak żadnego uszczerbku na zdrowiu, wynikłego z kontaktu pięści z moim obliczem] i poszedł sobie. Niósł rzeczoną "Replikę" przez czas jakiś, nie wiem jaki, bo autobus pojechał i tyle drecha widzieliśmy. Zapewne pragnął się dokształcić, i oby to poskutkowało i na zdrowie mu wyszło. Jedna rzecz mnie jednak poważnie zmartwiła, a dowiedziałem się o niej dopiero parę minut po fakcie: w pismo miałem włożonego PITa, którego zamierzałem zabrać do skarbówki. I o ile z samym drukiem problemu być nie powinno, bo wypełnię formularz samemu albo poproszę Michała w ŁAC o sporządzenie nowego na komputerze - o tyle martwię się o wyciek moich danych osobowych do faszystowsko-homofobicznego środowiska. Pozostaje mi mieć nadzieję, że osobnik ów w odróżnieniu ode mnie [Naczelnego Antyfaceta Miasta Łodzi!] nie był jakoś zaangażowany politycznie, i co najwyżej wywalił "Replikę" do kosza. Gdybym zaś od razu zdał sobie sprawę ze straty znacznie poważniejszej niż li tylko pismo, zadzwoniłbym natychmiast na Policję, i w razie szybkiego przyjazdu radiowozu sprawcę udałoby się schwytać. Dobrze przynajmniej, że miałbym co najmniej trzech [jeśli nie więcej!] świadków, aby potwierdzili w sądzie zachowanie delikwenta. A wszystko można by było dodatkowo nagłośnić w prasie branżowej, w internecie czy na antenie SR ŻAK PŁ, żeby dodać otuchy innym osobom doświadczającym podobnego traktowania...

Co jeszcze?

Wreszcie zdecydowałem się [i to tak finalnie] na oficjalne wystąpienie z pewnej organizacji, do której zapisany zostałem bez mojej wiedzy i zgody, gdyż w jakiż sposób mogłem wiedzę taką posiadać,a co dopiero zająć jakiekolwiek stanowisko, będąc poza łonem matki zaledwie kilka, góra kilkadziesiąt dni? Organizacja ta cechuje się silnym wpływem na życie społeczno - polityczne w Polsce, stosuje różne techniki kontroli umysłu aby przejąć władzę nad swoimi szeregowymi członkami, legalnie i w sposób akceptowany przez większość społeczeństwa wykorzystuje system szkolnictwa do indoktrynacji dzieci [nie mających przecież jeszcze umiejętności świadomego, krytycznego myślenia], kreuje u ludzi fałszywy obraz świata wykorzystując siłę swojego autorytetu. A do tego piętnuje alternatywne / mniejszościowe związki wyznaniowe nazywając je "sektami", podczas gdy sama stosuje dokładnie te same metody usidlania ludzi. Mowa oczywiście o Kościele rzymskokatolickim. W ogóle jestem przeciwko jakimkolwiek religiom instytucjonalnym, gdyż: po pierwsze, są one strukturami władzy i służą odebraniu ludziom podmiotowości i odpowiedzialności za wszystkie sfery życia, a po drugie: narzucając wiernym określone z góry formy wyznawania odpowiedniego bóstwa, pozbawiają jednostkę możliwości przeżywania kontaktu z nim we właściwy tylko dla niej, jedyny w swoim rodzaju, niezwykły i wyjątkowy sposób.

Tak więc niniejszym oświadczam, że jestem przestępcą, a oto punkty Kodeksu Prawa Kanonicznego, przeciwko którym jawnie, w pełni świadomie i z uporem "zgrzeszyłem":
Kan. 1364 § 1.
Odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, przy zachowaniu przepisu kan. 194, § 1, n. 2; duchowny może być ponadto ukarany karami, o których w kan. 1336, § 1, n. 1,2 i 3.
Kan. 1369 - Kto w publicznym widowisku, w kazaniu, w rozpowszechnionym piśmie albo w inny sposób przy pomocy środków społecznego przekazu, wypowiada bluźnierstwo, poważnie narusza dobre obyczaje albo znieważa religię lub Kościół bądź wywołuje nienawiść lub pogardę, powinien być ukarany sprawiedliwą karą.
Kan. 1373 - Kto publicznie wzbudza niechęć lub nienawiść podwładnych względem Stolicy Apostolskiej lub ordynariusza z powodu jakiegoś aktu władzy lub posługi kościelnej albo prowokuje podwładnych do nieposłuszeństwa wobec nich, winien być ukarany interdyktem lub innymi sprawiedliwymi karami.
Kan. 1374 - Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.
A poza tym, będąc osobą popierającą możliwość dokonania legalnej aborcji obwarowanej pewnymi restrykcjami [czyli: w początkowej fazie, np. pierwszym trymestrze ciąży, aborcja powinna być dostępna bez przeszkód, a później - jeżeli kontynuowanie ciąży zagraża zdrowiu / życiu ciężarnej kobiety, ciąża jest skutkiem przestępstwa seksualnego, lub istnieje silne prawdopodobieństwo urodzenia dziecka nieuleczalnie chorego] - namawiam do występowania przeciw Kan. 1398: "Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa."

co oznacza, że z mocy prawa jestem ekskomunikowany, a żeby oficjalnie to potwierdzić, wybiorę się w najbliższym czasie do kurii biskupiej z odpowiednim oświadczeniem. Kościół będzie miał o jednego członka mniej. Gdy coś takiego robi jeden człowiek, efekt jest żaden - ale sens tego wszystkiego można zauważyć dopiero jeśli na podobny krok [ekskomunikę lub apostazję] zdecyduje się większa liczba osób. I rzeczywiście coś musi być na rzeczy, bo w sierpniu 2008r. KRK wprowadził nowe zasady regulujące oficjalne opuszczanie jego szeregów, zmuszające osobę, która na coś takiego się odważyła, do wypisania się w obecności dwóch świadków. Na szczęście wybieram wariant [przynajmniej zdaje mi się, że] łatwiejszy, czyli ekskomunikę bez świadków, rozmów z księdzem, "czasu do namysłu" itd.

środa, 18 lutego 2009

Smętarnie zimą

W poprzedni wtorek wypuściłem się z aparatem na Stary Cmentarz w Łodzi. Miejsce wygląda pięknie o każdej porze roku, ale zimą chyba najlepiej... Tak więc wrzucam kilka zdjęć, reszta na dA.

BTW, obecny sprzęt: EOS 10D, Pentacon 1.8/50, P2.8/29, [najbliższy zakup - P2.8/135], MIR 1B 2.8/37, kitowy 3.5-5.6/28-80 [którego używam rzadko - tylko i wyłącznie wtedy, gdy AF jest konieczny], manualne flesze Minolty, Bauera i Osrama, statyw oraz wężyk. Duży krok naprzód w porównaniu z poprzednim, kompletnie nierozwojowym Fujifilmem FinePix S5500.










A oto ja:

piątek, 13 lutego 2009

Closterkeller w Luce

W piątek wybrałem się na koncert Closterkellera. Nie lubię ich muzyki; nie wiem jak z płytami, ale na koncertach brzmią za bardzo "metalowo", coś mało klimatu w porównaniu z takimi np. Deathcamp Project. Tym niemniej zespół jest legendą, jak i jego wokalistka Anja Orthodox, której to zdjęcia wrzucam :).













































Miała cudowną suknię. Jak widać, koloru złotego, z gorsetem [w ogóle ciekawi mnie, czy nie ma w nim problemów z emisją głosu - no, ale skoro Emilie Autumn, *tfu!* Amy Lee, czy całe mnóstwo wiktoriańskich dziewczyn śpiewało w stanie zasznurowanym, to pewnie się da - inna kwestia, że trudniej]. Dół typu "krynolina", na obręczach, z rozcięciem z przodu, tak że widać nogi; Anja miała na nich spodnie tuż za kolano z tego samego materiału co suknia, pończochy / rajstopy i czółenka na szpilkach. Do tego czarny welon i rękawiczki, które widać. Wszystko mi się bardzo podobało.

A teraz słucham jednej ze swoich ukochanych formacji, czyli Raison d'etre z albumem "Reflections from the Time of Opening". W ogóle uwielbiam industrial / dark ambient i szwedzki label Cold Meat Industry.

Na "siostrzanym" blogu łódzkiej Manify opublikuję wkrótce kilka zdjęć z Manifaktury, zaś tutaj - efekty mojego wyjścia na Stary Cmentarz. To miejsce przyciąga zwłaszcza zimą, gdy śnieg na grobach i alejkach oraz drzewa bez liści sprawiają, że cmentarz wygląda na jeszcze bardziej opustoszały.

środa, 11 lutego 2009

Coś niecoś o płci / gender języka.

Swego czasu miałem okazję uczestniczyć w prowadzonych przez Łódź Gender warsztatach antydyskryminacyjnych. Tematem jednego z nich, pod tytułem "Dlaczego 'socjolożka' brzmi jak 'papużka'?" była płeć języka, żeńskie / męskie nazwy zawodów, stanowisk, funkcji itd. oraz to, jak język oraz podział ról społecznych ze względu na płeć wzajemnie się warunkują. Zajmowaliśmy się wymyślaniem nowego słownictwa [a raczej "przerabianiem" już funkcjonującego], aby dać żeńskie odpowiedniki nazw zawodów stereotypowo leżących w domenie mężczyzn [np. "socjolog" -> "socjologini"], i vice versa. Pod koniec warsztatu Grzegorz [prowadzący] dzielił się swoimi doświadczeniami z innych zajęć tego typu, i mówił o formach czasowników i przymiotników w liczbie mnogiej, obejmujących i mężczyzn, i kobiety. Liczbą pojedynczą na razie zajmować się nie będziemy, gdyż jej zakres stosowania ograniczałby się do osób androgynicznych / międzypłciowych, których jest względnie mało i zawsze można by było wypracować odpowiednie formy zwracania się do nich podczas rozmowy, na etapie uzgadniania znaczeń. Co innego liczba mnoga nie podzielona na rodzaj męskoosobowy i niemęskoosobowy. Przydaje się ona przy zwracaniu się do jakiejś publiczności [np. studentów/ek na wykładzie] tak, aby ani mężczyźni, ani kobiety nie czuły się "pominięte" przez nadawcę, podczas gdy zwracanie się przez używanie formy męskoosobowej oraz niemęskoosobowej ["zrobiliście, zrobiłyście"] jest niewygodne i utrudnia porozumiewanie się. Przykłady takich form: "zrobiliłyście" [zrobiliście / zrobiłyście], "poszliłyście", "onine" [oni / one], "czerwonine" itd. Można dodatkowo urozmaicić je przez używanie części "męskiej" i "żeńskiej" w różnej kolejności, aby nie "spychać" którejkolwiek płci na dalszy plan.


A jeszcze garstka moich przemyśleń z dziedziny słowotwórstwa:

Interesuje mnie tworzenie, konstruowanie słów odnoszących się do osób androgynicznych / między- i transpłciowych, przede wszystkim pod kątem samookreślenia. I tak gdzieś zasłyszałem, lub same przyszły mi do głowy słowa, które podaję niżej:

[ten] "panien" [M: panien, D: panna, C: pannowi, B: panna, N: pannem, Msc: pannie, W: pannie!, Mlm: pannowie, Dlm: pannów, Clm: pannom, Blm, Nlm: pannami, Msclm: pannach, Wlm: pannowie!]
- określenie powstałe przez "zmaskulinizowanie" słowa "panna", oznacza zazwyczaj młodą osobę androgyniczną o biologicznej płci męskiej, ma pozytywny wydźwięk i sugeruje "szlachetność". Określenie nie jest moim pomysłem; znalazłem je na stronie Marcina Boronowskiego w relacji z jednego z happeningów: http://www.antyfacet.com.pl/Antyfa2I.html / http://www.antyfacet.com.pl/Antyfa2J.html [tu akurat dopełniacz brzmi "paniena", formę tę jako niezręczną w stosowaniu zastąpiłem formą "panna"].

[ten / ta] "mężbieta" [M: mężbieta, D: mężbiety, C: mężbiecie, B: mężbiety, N: mężbietą, Msc: mężbiecie, W: mężbieto!, Mlm: mężbieci / mężbiety, Dlm: mężbietów / mężbiet, Clm: mężbietom, Blm, Nlm: mężbietami, Msclm: mężbietach, Wlm: mężbieci! / mężbiety]
- portmanteau słów "mężczyzna" i "kobieta". Oznacza osobę androgyniczną / interseksualną / transgenderową. Zauważcie, że określenie nie posiada w liczbie pojedynczej żadnego specyficznego rodzaju: ani męskiego, ani żeńskiego. Może być "ten mężbieta" jak i "ta mężbieta", co daje osobie mówiącej wybór któregokolwiek rodzaju, czy nawet używanie obu jednocześnie. Różnice w formach pojawiają się dopiero przy liczbie mnogiej: można odmieniać analogicznie do "kobiet", ale też "poetów".

przym. "męskobiecy" / "męskobieca", przysł. "męskobieco"
- jednocześnie męski i kobiecy.

I jeszcze jedno określenie, tym razem już istniejące: "facetka". Proponuję, by nieco zmienić jego znaczenie, i tak jako "żeńska wersja faceta" odnosiłoby się ono do osoby androgynicznej / transgenderowej o biologicznej płci żeńskiej.

Chyba jednak powinienem był pójść nie na chemię, tylko na filologię angielską ;).

niedziela, 8 lutego 2009

Na początku był Chaos, a z Chaosu wynurzył się Nyarlathotep?

Tak na dobrą sprawę nie wiem, jakwyglądały początki świata. Ale nie to mnie obchodzi; mam to kompletnie gdzieś i nie zamierzam tego ukrywać pod płaszczykiem pobożności i fałszu. Interesują mnie natomiast sprawy świata współczesnego, a zwłaszcza feminizm i kwestie związane z podziałem ról społecznych ze względu na płeć, emancypacja LGBT, likwidowanie innych przejawów dyskryminacji, ateizm / antyklerykalizm, komunikacja międzyludzka, asertywność.

A oprócz tego na przykład:
-urban exploration, fotografia industrialna - w Łodzi jest spore pole do popisu pod tym względem, fotografowanie czegoś innego niż te fabryki :)
-muzyka i kultura dark independent - czyli gotycka, industrialna, electro, neofolk, dark ambient itd.
-elektronika lampowa i elektroakustyka, wykonywanie / naprawa wzmacniaczy lampowych
-chemia, którą studiuję na politechnice,
-moda i uroda; eksperymentowanie z własnym wizerunkiem przede wszystkim na imprezach i koncertach gotyckich, makijaż, przełamywanie barier płci kulturowej,
-literatura gotycka i powieści grozy, trochę książek n/t filozofii, socjologii, psychologii,
-film: kino nieme, horrory, czasami coś "ciężkostrawnego" i zmuszającego do przemyśleń lub wzruszającego,
-dawniej - praca w radiu, nagłośnienia,
-miałem romans ze śpiewem, prawdopodobnie do tego wrócę.

Wyznaję pozytywną filozofię życia objawiającą się budowaniem relacji międzyludzkich na wolności, szacunku i miłości do siebie i drugiego człowieka na równi, negocjowaniu w sytuacjach konfliktowych. Nie zaś strachu, wstydzie, poczuciu winy, dominacji i podporządkowaniu [nie licząc dobrowolnych i wzajemnie uzgodnionych relacji tego typu w ramach praktyk BDSM]. I kto tu mówi, że goci mają deprechę i się tną?