piątek, 13 lutego 2009

Closterkeller w Luce

W piątek wybrałem się na koncert Closterkellera. Nie lubię ich muzyki; nie wiem jak z płytami, ale na koncertach brzmią za bardzo "metalowo", coś mało klimatu w porównaniu z takimi np. Deathcamp Project. Tym niemniej zespół jest legendą, jak i jego wokalistka Anja Orthodox, której to zdjęcia wrzucam :).













































Miała cudowną suknię. Jak widać, koloru złotego, z gorsetem [w ogóle ciekawi mnie, czy nie ma w nim problemów z emisją głosu - no, ale skoro Emilie Autumn, *tfu!* Amy Lee, czy całe mnóstwo wiktoriańskich dziewczyn śpiewało w stanie zasznurowanym, to pewnie się da - inna kwestia, że trudniej]. Dół typu "krynolina", na obręczach, z rozcięciem z przodu, tak że widać nogi; Anja miała na nich spodnie tuż za kolano z tego samego materiału co suknia, pończochy / rajstopy i czółenka na szpilkach. Do tego czarny welon i rękawiczki, które widać. Wszystko mi się bardzo podobało.

A teraz słucham jednej ze swoich ukochanych formacji, czyli Raison d'etre z albumem "Reflections from the Time of Opening". W ogóle uwielbiam industrial / dark ambient i szwedzki label Cold Meat Industry.

Na "siostrzanym" blogu łódzkiej Manify opublikuję wkrótce kilka zdjęć z Manifaktury, zaś tutaj - efekty mojego wyjścia na Stary Cmentarz. To miejsce przyciąga zwłaszcza zimą, gdy śnieg na grobach i alejkach oraz drzewa bez liści sprawiają, że cmentarz wygląda na jeszcze bardziej opustoszały.

1 komentarz:

  1. ten gorset akurat nie jest typem gorsetu ściskającego, jest po prostu ozdobny więc nie powinien przeszkadzać w śpiewaniu ;) rzeczywiście fajnie to wygląda, podobają mi się dopasowane rękawiczki :)

    OdpowiedzUsuń