środa, 11 lutego 2009

Coś niecoś o płci / gender języka.

Swego czasu miałem okazję uczestniczyć w prowadzonych przez Łódź Gender warsztatach antydyskryminacyjnych. Tematem jednego z nich, pod tytułem "Dlaczego 'socjolożka' brzmi jak 'papużka'?" była płeć języka, żeńskie / męskie nazwy zawodów, stanowisk, funkcji itd. oraz to, jak język oraz podział ról społecznych ze względu na płeć wzajemnie się warunkują. Zajmowaliśmy się wymyślaniem nowego słownictwa [a raczej "przerabianiem" już funkcjonującego], aby dać żeńskie odpowiedniki nazw zawodów stereotypowo leżących w domenie mężczyzn [np. "socjolog" -> "socjologini"], i vice versa. Pod koniec warsztatu Grzegorz [prowadzący] dzielił się swoimi doświadczeniami z innych zajęć tego typu, i mówił o formach czasowników i przymiotników w liczbie mnogiej, obejmujących i mężczyzn, i kobiety. Liczbą pojedynczą na razie zajmować się nie będziemy, gdyż jej zakres stosowania ograniczałby się do osób androgynicznych / międzypłciowych, których jest względnie mało i zawsze można by było wypracować odpowiednie formy zwracania się do nich podczas rozmowy, na etapie uzgadniania znaczeń. Co innego liczba mnoga nie podzielona na rodzaj męskoosobowy i niemęskoosobowy. Przydaje się ona przy zwracaniu się do jakiejś publiczności [np. studentów/ek na wykładzie] tak, aby ani mężczyźni, ani kobiety nie czuły się "pominięte" przez nadawcę, podczas gdy zwracanie się przez używanie formy męskoosobowej oraz niemęskoosobowej ["zrobiliście, zrobiłyście"] jest niewygodne i utrudnia porozumiewanie się. Przykłady takich form: "zrobiliłyście" [zrobiliście / zrobiłyście], "poszliłyście", "onine" [oni / one], "czerwonine" itd. Można dodatkowo urozmaicić je przez używanie części "męskiej" i "żeńskiej" w różnej kolejności, aby nie "spychać" którejkolwiek płci na dalszy plan.


A jeszcze garstka moich przemyśleń z dziedziny słowotwórstwa:

Interesuje mnie tworzenie, konstruowanie słów odnoszących się do osób androgynicznych / między- i transpłciowych, przede wszystkim pod kątem samookreślenia. I tak gdzieś zasłyszałem, lub same przyszły mi do głowy słowa, które podaję niżej:

[ten] "panien" [M: panien, D: panna, C: pannowi, B: panna, N: pannem, Msc: pannie, W: pannie!, Mlm: pannowie, Dlm: pannów, Clm: pannom, Blm, Nlm: pannami, Msclm: pannach, Wlm: pannowie!]
- określenie powstałe przez "zmaskulinizowanie" słowa "panna", oznacza zazwyczaj młodą osobę androgyniczną o biologicznej płci męskiej, ma pozytywny wydźwięk i sugeruje "szlachetność". Określenie nie jest moim pomysłem; znalazłem je na stronie Marcina Boronowskiego w relacji z jednego z happeningów: http://www.antyfacet.com.pl/Antyfa2I.html / http://www.antyfacet.com.pl/Antyfa2J.html [tu akurat dopełniacz brzmi "paniena", formę tę jako niezręczną w stosowaniu zastąpiłem formą "panna"].

[ten / ta] "mężbieta" [M: mężbieta, D: mężbiety, C: mężbiecie, B: mężbiety, N: mężbietą, Msc: mężbiecie, W: mężbieto!, Mlm: mężbieci / mężbiety, Dlm: mężbietów / mężbiet, Clm: mężbietom, Blm, Nlm: mężbietami, Msclm: mężbietach, Wlm: mężbieci! / mężbiety]
- portmanteau słów "mężczyzna" i "kobieta". Oznacza osobę androgyniczną / interseksualną / transgenderową. Zauważcie, że określenie nie posiada w liczbie pojedynczej żadnego specyficznego rodzaju: ani męskiego, ani żeńskiego. Może być "ten mężbieta" jak i "ta mężbieta", co daje osobie mówiącej wybór któregokolwiek rodzaju, czy nawet używanie obu jednocześnie. Różnice w formach pojawiają się dopiero przy liczbie mnogiej: można odmieniać analogicznie do "kobiet", ale też "poetów".

przym. "męskobiecy" / "męskobieca", przysł. "męskobieco"
- jednocześnie męski i kobiecy.

I jeszcze jedno określenie, tym razem już istniejące: "facetka". Proponuję, by nieco zmienić jego znaczenie, i tak jako "żeńska wersja faceta" odnosiłoby się ono do osoby androgynicznej / transgenderowej o biologicznej płci żeńskiej.

Chyba jednak powinienem był pójść nie na chemię, tylko na filologię angielską ;).

1 komentarz:

  1. Post ten jest niczym kawałek drewna z magicznej starej szafy, po przejściu której zdajemy sobie sprawę, że czas w tej krainie biegnie niezwykle szybko a po powrocie nadal jesteśmy małymi dziećmi, zadającymi mnóstwo pytań. A gdy wśród dorosłych nie znalazło się odpowiedzi, układało się własną - mając na bakier zbiór zasad logiki i poprawnej polszczyzny :] I tak na przykład interesowała mnie sprawa odpowiedników zawodów (stereo)typowo damskich/męskich. Odpowiedzi dorosłych zazwyczaj ograniczały się do stwierdzenia, że nie ma (słowa) bo nie ma takiego pana/pani co by się tym i tym zajmował, po czym blabling o różnicach płci. Do dziś pokutuje stwierdzenie "albo kobieta albo inżynier", współcześnie dodano jeszcze "informatyk". A przed chwilą wpadło mi na myśl, że w nieznacznym stopniu dyskryminacja zawodowa jest rekompensowana nazwami nauk, gdzie dominuje rodzaj żeński. Jakiż to byłby inżynier gdyby nie znał i nie rozumiał inżnynieri? A jakiż jest to kobieter który nie zna i nie rozumie kobiet? :P

    Na określenie osoby androgynicznej przyszło mi na myśl kilka słów jak damek, ladier, waćpanian, dżentelmena (dżentelmenka)... ale już nie odmienię bo nadal zostało na bakier z zbiorem zasad logiki i poprawnej polszczyzny ;)

    OdpowiedzUsuń