środa, 11 marca 2009

Manifa 2009

8 marca na pasażu Schillera odbyła się VI łódzka Manifa. Kobiety zrywające się ze sznurków, transparenty, parę haseł, małe kłopoty z organizacją, "nasi kochani" z Narodowego Ośmieszenia Polski... Tylko ludzi jakoś mało. Tym niemniej z mojej perspektywy mogę napisać, że było fajnie - być może i fajniej niż w ubiegłym roku. Nie było przemarszu, staliśmy w miejscu. Zero rozróbek, wdawania się w nieprzyjemne interakcje społeczne z opozycją czy innych niepożądanych akcji.

Na początku zebraliłyśmy się w Verte, żeby przygotować się do Manify. Przebieranie się, robienie Schillerowi rąk itd.:









Następnie - wyszliłyśmy. Antagoniści już tam byli, ale nie mając [w odróżnieniu od nas] zezwolenia na zgromadzenie, przenieśli się na drugą stronę. Było ich mało i nawet nie krzyczeli dużo.















Gdy już było po wszystkim, uczestniczki/cy Manify poszliły wszyscy w swoją stronę... Nie wiem jak z bezpieczeństwem; poznałem Alicję z zespołu Mass-Kotki, która podwiozła mnie samochodem. Przy okazji zapewne poznam jej męża, który jest równie narwany na punkcie starych fabryk co ja :).

2 komentarze:

  1. Anna de Nevermore12 marca 2009 12:10

    To całkiem Was sporo tam było i przyszli koledzy z sąsiednich podwórek.

    Fajne zdjęcia, zrobiłbyś karierę jako fotoreporter w piśmie zakładowym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do małej ilości okrzyków ze strony przeciwników, otrzymaliśmy od organizatorów manify informacje, że podadzą nas do sądu, jeśli będziemy zagłuszać. Manifa dość spokojna.

    OdpowiedzUsuń