wtorek, 17 listopada 2009

"Nie tylko kobiety... czyli o kosmetykach upiększających dla mężczyzn"

To tytuł mojej pracy zaliczeniowej na materiały kosmetyczne. Postanowiłem pogrzebać trochę w necie i doszukać się historii stosowania makijażu przez mężczyzn, opisać i poddać krytyce stan obecny. Praca póki co "się pisze", zrobiłem prawie połowę. Czas na resztę, w sumie najważniejszą, i postulaty końcowe. Dużo wywodów o płci kulturowej, stereotypach itp., a także przykładów ze świata filmu, teatru i sztuki, coś niecoś o mroczniakach... Pracę opublikuję również na którejś wszechnicy genderowej, w końcu kiedyś trzeba zadebiutować :).

wtorek, 10 listopada 2009

Jitrois

Prawdopodobnie każdy, kto nieco interesuje się modą, wie kto to Jean Claude Jitrois... a jeśli nie, to śpieszę z wyjaśnieniem: chodzi o sławnego paryskiego projektanta mody, zajmującego się przede wszystkim odzieżą ze skóry. I, jak zapewne można by się było spodziewać, jakość oraz ceny jego wyrobów są wysokie, więc kupowanie rzeczy od niego w moim przypadku nie wchodzi w rachubę, przynajmniej na razie :). Tym niemniej jest na co popatrzeć - na stronie www.jitrois.com do obejrzenia są kolekcje z/w 2009, w/l 2009 i z/w 2008. Gorąco polecam, zarówno "męskie" jak i "damskie". Niestety nie dokopałem się do starszych kolekcji, a szkoda.

czwartek, 5 listopada 2009

"Systematyczność? A co to takiego?"

Dawno nic nie pisałem; a to byłem zawalony robotą, a to mi się zwyczajnie nie chciało. Trzeba by to nadrobić i napisać, co się działo :).

1. Wakacyjna wyprzedaż w bibliotece rejonowej. Ceny były niskie - złotówkę albo dwie, więc nie ma co się dziwić, że przez dwa tygodnie przesiadywania między regałami i mozolnego szabrowania w poszukiwaniu interesujących pozycji udało mi się zgromadzić ok. 3 metry książek. Przeważnie powieści, trochę liryki, książki o tematyce humanistycznej [psychologia, socjologia, filozofia, sztuka] i naukowo-technicznej [fizyka, chemia, elektronika]. Lektury mam na ładnych parę miesięcy, a przestrzeni na półkach brakuje, książki walają się po całym pokoju :).
2. Koncertów po Lacrimosie - żadnych. Miałem zamiar wybrać się na Dioramę do Poznania, ale w końcu mi się nie chciało, wolałem pokombinować coś z pecetem bo dokładałem nowy twardy dysk i próbowałem postawić gentoo, na razie bez skutku.
3. Robota w Łódź Art Center. Prawie miesiąc włażenia na drabinę i schodzenia z powrotem, szabrowania w poszukiwaniu niezbędnych materiałów, montowania świateł na wystawach. No, ale tysiąc złotych piechotą nie chodzi - kasa jak zwykle poszła na sprzęt fotograficzny, ciuchy i narzędzia. A jaki był lans na wernisażu!
4. Nowe szkło - Pentacon 4/200 preselekcyjny, z 16-listkową przysłoną. Tylko jakoś czasu mi brak, żeby gdzieś iść i go rozdziewiczyć. W planach mam jeszcze zaopatrzenie się w kulową głowicę Manfrotto - mówią, że biednych nie stać na kupowanie tanich rzeczy i trochę w tym racji jest, bo mam badziewną kulówkę no name odlewaną z aluminium, która się wytarła i całość nadaje się do zezłomowania.
5. Studia - IV rok na chemii, specjalność: chemia i fizyka polimerów. I wreszcie upragniony przedmiot: materiały kosmetyczne. Nastawiałem się nań już na drugim roku. Wrażenia: laborka za krótka [zaledwie przez pół semestru...], wykład nudny [prowadząca odwala diktowkę, nie wspomaga się zdobyczami współczesnej techniki innymi niż rzutnik foliogramów]. Trochę się rozczarowałem, ale i tak wiążę z kosmetykami swoją teraźniejszość i przyszłość. Wiem już, gdzie będę robić magisterkę :).
Swoją drogą, "przedwcześnie" zaliczyłem przedmiot "angielska terminologia chemiczna". W porównaniu z resztą grupy byłem bardzo zaawansowany i po prostu zanudziłbym się na tych zajęciach :).
6. Sprawiłem sobie cudowną marynarkę ze skóry: leży świetnie, ma bardzo elegancki krój i jestem z niej bardzo zadowolony. Wydałem 270zł + 15 za przesyłkę + 45 za przeróbkę - skrócenie rękawów. Kasa się zwróci, sprzedam parę innych ciuchów. Wrzucam zdjęcie z aukcji, żeby się pochwalić:

Z pozostałych zakupów: botki na obcasach - jutro odbieram od szewca, bo były za ciasne i trzeba było je rozbić. Są zrobione z dobrze wyprawionej, nieco lśniącej skóry, dobrze wyglądają na nogach, wyszczuplają je. Zdjęcie z aukcji:

Poza tym sprawiłem sobie w lumpeksie bordową, marszczoną koszulę. Cudna rzecz, świetnie pasuje do musznika który sobie sprawiłem półtora roku temu natchniony przez ukochaną :).
7. Jak co roku byłem w Kłomnicach - tym razem dłużej niż zwykle, bo pojechałem tam 31. października. Tak więc fufuński Halloween odpadł. Zauważyłem za to dużo zmian: ciotka robi sobie remont w domu, dawny dom mojej babci został przemalowany na żarówiasty seledyn [czyżby obecna właścicielka była cybergotką?] i ogrodzony ultratandetnym betonowym płotem, kuzyn rearanżuje sobie podwórze, a kuzynka postawiła bardzo fajne ogrodzenie a la XIX wiek. Jedyne, czego mu brakuje, to ok. 30cm podmurówki.
Przy okazji udało się coś cyknąć:




...a oto tygrys podczas zabiegów higienicznych: