czwartek, 5 listopada 2009

"Systematyczność? A co to takiego?"

Dawno nic nie pisałem; a to byłem zawalony robotą, a to mi się zwyczajnie nie chciało. Trzeba by to nadrobić i napisać, co się działo :).

1. Wakacyjna wyprzedaż w bibliotece rejonowej. Ceny były niskie - złotówkę albo dwie, więc nie ma co się dziwić, że przez dwa tygodnie przesiadywania między regałami i mozolnego szabrowania w poszukiwaniu interesujących pozycji udało mi się zgromadzić ok. 3 metry książek. Przeważnie powieści, trochę liryki, książki o tematyce humanistycznej [psychologia, socjologia, filozofia, sztuka] i naukowo-technicznej [fizyka, chemia, elektronika]. Lektury mam na ładnych parę miesięcy, a przestrzeni na półkach brakuje, książki walają się po całym pokoju :).
2. Koncertów po Lacrimosie - żadnych. Miałem zamiar wybrać się na Dioramę do Poznania, ale w końcu mi się nie chciało, wolałem pokombinować coś z pecetem bo dokładałem nowy twardy dysk i próbowałem postawić gentoo, na razie bez skutku.
3. Robota w Łódź Art Center. Prawie miesiąc włażenia na drabinę i schodzenia z powrotem, szabrowania w poszukiwaniu niezbędnych materiałów, montowania świateł na wystawach. No, ale tysiąc złotych piechotą nie chodzi - kasa jak zwykle poszła na sprzęt fotograficzny, ciuchy i narzędzia. A jaki był lans na wernisażu!
4. Nowe szkło - Pentacon 4/200 preselekcyjny, z 16-listkową przysłoną. Tylko jakoś czasu mi brak, żeby gdzieś iść i go rozdziewiczyć. W planach mam jeszcze zaopatrzenie się w kulową głowicę Manfrotto - mówią, że biednych nie stać na kupowanie tanich rzeczy i trochę w tym racji jest, bo mam badziewną kulówkę no name odlewaną z aluminium, która się wytarła i całość nadaje się do zezłomowania.
5. Studia - IV rok na chemii, specjalność: chemia i fizyka polimerów. I wreszcie upragniony przedmiot: materiały kosmetyczne. Nastawiałem się nań już na drugim roku. Wrażenia: laborka za krótka [zaledwie przez pół semestru...], wykład nudny [prowadząca odwala diktowkę, nie wspomaga się zdobyczami współczesnej techniki innymi niż rzutnik foliogramów]. Trochę się rozczarowałem, ale i tak wiążę z kosmetykami swoją teraźniejszość i przyszłość. Wiem już, gdzie będę robić magisterkę :).
Swoją drogą, "przedwcześnie" zaliczyłem przedmiot "angielska terminologia chemiczna". W porównaniu z resztą grupy byłem bardzo zaawansowany i po prostu zanudziłbym się na tych zajęciach :).
6. Sprawiłem sobie cudowną marynarkę ze skóry: leży świetnie, ma bardzo elegancki krój i jestem z niej bardzo zadowolony. Wydałem 270zł + 15 za przesyłkę + 45 za przeróbkę - skrócenie rękawów. Kasa się zwróci, sprzedam parę innych ciuchów. Wrzucam zdjęcie z aukcji, żeby się pochwalić:

Z pozostałych zakupów: botki na obcasach - jutro odbieram od szewca, bo były za ciasne i trzeba było je rozbić. Są zrobione z dobrze wyprawionej, nieco lśniącej skóry, dobrze wyglądają na nogach, wyszczuplają je. Zdjęcie z aukcji:

Poza tym sprawiłem sobie w lumpeksie bordową, marszczoną koszulę. Cudna rzecz, świetnie pasuje do musznika który sobie sprawiłem półtora roku temu natchniony przez ukochaną :).
7. Jak co roku byłem w Kłomnicach - tym razem dłużej niż zwykle, bo pojechałem tam 31. października. Tak więc fufuński Halloween odpadł. Zauważyłem za to dużo zmian: ciotka robi sobie remont w domu, dawny dom mojej babci został przemalowany na żarówiasty seledyn [czyżby obecna właścicielka była cybergotką?] i ogrodzony ultratandetnym betonowym płotem, kuzyn rearanżuje sobie podwórze, a kuzynka postawiła bardzo fajne ogrodzenie a la XIX wiek. Jedyne, czego mu brakuje, to ok. 30cm podmurówki.
Przy okazji udało się coś cyknąć:




...a oto tygrys podczas zabiegów higienicznych:


1 komentarz:

  1. Gentoo już stawiałem... mogę służyć radą, jakby co ;)

    OdpowiedzUsuń