piątek, 31 grudnia 2010

Remont kapitalny peceta

Jestem zaziębiony. Niestety nici z Masy Krytycznej [jechało 75 osób, czyli niemało]... z Sylwestra na mieście też. Chciałem się wystroić, sfotografować fajerwerki na mieście i zabalować w Fufu :).


Uszyłem sobie musznik ze skóry. Zacząłem we wrześniu lub październiku, rzuciłem robotę i wziąłem się za nią znowu dopiero teraz. Brakuje tylko rzepa, by toto zapiąć. Gdy będzie gotowy - pokażę.

A co najważniejsze... mojego peceta dopadł Ponury Żniwiarz Plików Systemowych, dzięki czemu po zawieszeniu i reboocie już nie chciał się uruchomić. Zrobiłem backup korzystając z pomocy kolegi, a potem - no cóż - grzebałem w necie za pomocą Firefoksa odpalonego na Mandriva LiveCD. Te słowa również piszę spod Linuksa. Muli niemiłosiernie, obsługa - niewygodna, zła rozdzielczość ekranu i w ogóle wszystko wygląda jakbym siedział na walizach. Od czasu do czasu wchodzę na Altergothic, forum CP, Masy Krytycznej, dA i skrzynki mailowe. Trzeba mieć jakiś kontakt z rzeczywistością, nie? ;) Jednak głównym zadaniem netu jest teraz dostarczanie mi informacji potrzebnych do ustawiania systemów, usuwania błędów itp. W końcu robię coś, czego nigdy nie robiłem [tak tak, to trochę jak mechanika rowerowa: trzeba poczytać na ten temat i praktykować; inaczej człowiek niczego się nie nauczy!]. Swoją drogą, w międzyczasie formatuje mi się dysk :).

Ogólna koncepcja komputera jest taka: pudło ma służyć do pracy [net, programy biurowe, ciemnia cyfrowa, modelowanie molekularne, pewnie jakiś CAD/CAM kiedyś...], puszczania muzyki, grania [a że lubię stare gry, to nie wszystko pójdzie pod XP], obsługi połączenia drugiego PC z internetem i ew. eksperymentów.

Systemy operacyjne: DOS [gł. dla starych gier, które są zbyt zasobożerne, by dało się przyjemnie katować pod DOSBoxem w WinXP], Win98 [z myślą o Falloutach :)], XP [wiadomo: główny system "na co dzień"] i Linux, najlepiej Gentoo jeśli uda się go zainstalować. Tak więc - czterech lokatorów w jednym domu.

Z tym wiąże się nieodłącznie problem partycjonowania dysku, kolejności instalacji i sposobu bootowania. Pierwszy problem, po namysłach, rozwiązałem tak:
2GB na DOS-a [a właściwie FreeDOS, dostępne na www.freedos.org], FAT16, podstawowa [P] aktywna. Tu jest bootsektor.
3GB na Win98, FAT32, P
50GB na WinXP, NTFS, P
100GB na archiwum, FAT32, dysk logiczny [L] na partycji rozszerzonej
75GB na fotografię, FAT32, L
250GB na MP3, FAT32, L
100GB na filmy, NTFS, L
100MB linux /boot/, ext3, L
5GB linux /, ext3, L
2GB linux swap, L
reszta - wychodzi prawie 10GB - linux /home/, ext3, L

Zobaczymy. Może ten setup okaże się dobry. Moje obawy wzbudza głównie to, czy /boot/ nie powinna być podstawowa, ale jako bootloadera zamierzam używać NTLDR na C: i to stamtąd wszystko będzie  można wybrać.

Kolejność instalacji: FreeDOS na C, Win98 na D, WinXP a potem Linuch.

Swoją drogą pamiętam, jak mój kolega z klasy w LO prowadził kółko linuksowe. Byłem na jednych czy dwóch zajęciach, ale jakoś nie zagrzałem miejsca... teraz wszystkiego uczę się sam, w razie czego korzystam z pomocy wujka Google :)

Oczywiście zawsze muszą pojawić się jakieś problemy i np. nie mogę przebić się przez instalatora Win98. Najpierw pokazywał mi, że Winda potrzebuje min, 16MB RAM-u [cóż, może wziął 2GB za 2MB? ;)] i uciszyłem go parametrem /nm. Potem droczył się o dysk. Nie lubi NTFS-u... oczywiście chciałem go instalować na "tłuściochu", a on swoje. Przy okazji wyszło, że pozakładałem wszystkie partycje poza C: jako dyski logiczne, więc odpaliłem FDISKa od FreeDOS-a i przepartycjonowałem.DOS nie chciał się zabootować, odpaliłem kompa pod Linuksem i wyszło, że tablica partycji była rozwalona i wszystko trzeba było rozdzielać na nowo. Teraz, jak wspomniałem, się formatuje :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz