poniedziałek, 28 marca 2011

Masa Krytyczna 25.03

Long time, no see.
Było nas ponad 300 osób, jechałyliśmy dookoła Centrum: Piotrkowska - Andrzeja - Żeromskiego - Radwańska - Wólczańska - dookoła katedry - Tymienieckiego - Przędzalniana. Nad stawem postój i spalenie Marzanny, czyli znaku "zakaz ruchu dla rowerów"... pierwotnie chcieli zrobić samochód, i przy całej mojej antypatii dla auta jako nadużywanego środka transportu, zaproponowałem bardziej "poprawną politycznie" opcję ;). Ze spalenia nici. Wiał wiatr, Bartek zapomniał wrzucić rozpałkę na Borsuka, co poniektórzy Niebiescy próbowali zaimprowizować miotacz ognia z gazu pieprzowego i zapalniczki, niestety się nie udało... pech, czy interwencja wrogich sił?
 Dalsza trasa: Kopcińskiego - Tuwima - Przędzalniana - Piłsudskiego - Sienkiewicza - Moniuszki - Piotrkowska - Więckowskiego - Zachodnia - Północna - Solna - Pomorska i na Plac Wolności. Pogoda dopisała, choć miało padać. Poczułem parę kropel jadąc na miasto i na tym się skończyło.
Z plusów - obecność Straży Miejskiej na rowerach, w tym komendanta Dariusza Grzybowskiego, z którym Hubert przeprowadził wywiad: http://rowerowalodz.pl/aktualnosci/350-straz-miejska-na-rowery
Policja - była, spisała się dobrze, tym razem przyjechał radiowóz i dwa motocykle; moim zdaniem obstawa na jednośladach bardziej pasuje :)
Sytuacje kryzysowe - odstępy między uczestnikami!!! Na Kopcińskiego przed skrzyżowaniem marszałków w kolumnę wjechały dwa czy trzy burakowozy, na Piłsudskiego omal nie wpakował się kolejny, a piesi przebiegający na Piotrkowskiej to standard :(. Poza tym bardzo pozytywnie, wszyscy zdrowi i cali, a po wszystkim parę z nas wybrało się pod kino Bałtyk, gdzie wyświetlali film o pierwszym powojennym prezydencie Łodzi, Aleksym Rżewskim. Było za późno, by zdążyć na początek. Część z nas weszła, inni zostali na zewnątrz przy rowerach. Po skończonym filmie można było odebrać płytę z filmem; moja czeka na odczyt :)
Potem na Gdańską rozładować Borsuka i podsumować masę.

Podwórko na Gdańskiej:






 Odcienie czerwieni dominują. Oprócz tego holenderki Kasi i moja, z Amplitubą i skrzynką narzędziową.
 
  
Skrzynkę dostałem "w prezencie" jako opakowanie dla obudowy metalowej. Dodałem zawiasy, szyny do montażu na bagażnik i zamknięcie. Do wożenia narzędzi pasuje jak ulał i bardzo się przydaje! Zabieram z reguły różne szczypce, grzechotkę z nasadkami i klucz nastawny, wkrętaki, zakuwacz do łańcucha, opaski kablowe, latarkę, nóż, zapalniczkę, rurki termokurczliwe, żaróweczki i co tam jeszcze się przyda do naprawy rowerów :).

Amplituba to tonsilowski głośnik GZT24/5 połączony z własnej roboty wzmacniaczem na TL074 i TDA2003. Ma wejście liniowe i mikrofonowe oraz prosty mikser. Ostatnio okazało się, że głośnik ma 16om i końcówka mocy daje za niskie napięcie, by go wysterować. Dlatego zamontowałem transformator podwyższający. Teraz tuba może zagrać pełną mocą bez zniekształceń :).
 W razie potrzeby mogę dobudować mikser i obsługiwać kilka mikrofonów.
Amplituba powstała w tygodniu poprzedzającym masę, posłużyła do szerzenia propagandy wśród jeżdżących. Na masie przydała się do nadawania komunikatów typu "uwaga na stan nawierzchni", "jedziemy zwartą kolumną, nie robimy dziur" itp.
Do mocowania na kierownicy służą dwie obejmy do rur 3/8" z gumą. Lepszego sposobu chyba nie zdołam wymyślić ;). 
Pierwowzorem jest tuba pożyczona na Manifę od Młodych Socjalistów, zamocowana identycznie, z akumulatorem jeżdżącym w torbie powieszonej na bagażniku. Obecne nagłośnienie zasilane jest z białej skrzynki przez dodane gniazdo odłączane stacyjką. Obecna instalacja Latającej jest dużo lepsza od poprzedniej - udoskonalony montaż, "czyściej" zrobiona płytka, a co najważniejsze, nowy akumulator, obwód alarmowy i lampa. Całość przerobiłem na 12V. Akumulator "typowy alarmowy" 7Ah firmy Ultracell kupiony na 6. Sierpnia za trzydzieści kilka złotych. W porównaniu z poprzednim 6V/3.4Ah cztery razy więcej energii. Lampa na dwóch halogenach z trzonkiem G4: 10W dla świateł krótkich, 20W dla długich. Nareszcie "światła długie" w istocie są długie, dobrze oświetlają jakieś 10 - 20m przede mną, o czym miałem okazję się przekonać jadąc w totalnej ciemności z parkingu na molo pod przędzalnią. Oprócz tego przerobiłem wskaźnik napięcia instalacji, obecny wykorzystuje opamp TL072 i źródło napięcia odniesienia TL431, jest dokładniejszy, łatwo go regulować i żre dużo mniej prądu.



Kronan jest przecudny, a oto właścicielka:


 Swoją drogą, zamierzam zrobić sobie nowy bagażnik z płaskownika.Stary nie wiem jak długo wytrzyma, a jeździ co tydzień z prawie 20kg zakupów [w tym niedawno 15kg kartofli... oj, ja chcę mieć bakfiets!]. Tuż przed Yapą poleciała lewa rurka, wymieniłem obie na płaskowniki stalowe 20x4mm.

Klamaa mocuje chorągiew:





Na Pasku:










Prawie ruszamy...





Jazda!


Próba uchwycenia Marzanny:





Więcej zdjęć nie robiłem, trzeba było ogarniać jadących i patrzeć, czy nikomu nic się nie psuje :)

Skoro wspomniałem o Młodych Socjalistach i Rżeskim... może Łódzkie Centrum Społeczne będzie dobrą bazą dla Fenomenu? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz