piątek, 1 kwietnia 2011

Dzisiejsze śrubkowanie

Na początek ustrzelona rano rowerzystka :)





Coś mi trzeszczało/poluzowało się w sterach i wypadało to przejrzeć. W ŁACie wziąłem się za robotę, najpierw wyciągnąłem kierownicę, potem kluczem nastawnym odkręciłem nakrętkę, rozebrałem łożyska, wyczyściłem papierem toaletowym z resztek smaru. Trochę przetarta powłoka chromowa na stożkach, ale poza tym OK.

Następnie zasadnicza część roboty: sprasowanie misek "na porządnie". W grudniu, przy okazji wymiany, wbijałem je młotkiem przez deskę i wyszło minimalnie krzywo; teraz postanowiłem to poprawić. Wziąłem dwumetrowy [tak tak, krótszych nie mieliśmy!] pręt gwintowany M12, parę nakrętek i podkładek fi 50 czy jakoś tak - nie mierzyłem, ważne, że miały średnicę o jakieś 2mm większą niż miska i nadały się idealnie. Nakręciłem jedną nakrętkę do połowy długości, wsunąłem podkładkę, całość przewlokłem przez główkę ramy z góry na dół, od dołu druga podkładka i nakrętka. Potem wszystko skręcić i patrzeć, czy równo dociska cały obwód. Dokręcić fest, rozkręcić [upierdliwe toto ;)], wyciągnąć i mamy. Praska do sterów kosztowałaby dwieście parę, produkcji Park Tool - odpowiednio więcej :P. Potem wszystko ładnie nasmarowałem, poskładałem i jazda. Przeczyściłem welocyped z kurzu.

 Koleżance zrobiłem full service. Skontrolowałem śrubki i hamulce, napompowałem koła, sprawdziłem trzybiegówkę Sturmey-Archer AW [piękna rzecz, chromowana ze starym logiem i metalową wajchą], poprawiłem naciąg łańcucha, skręciłem siodełko, rzuciłem okiem na oświetlenie [Schmidt Original - lampa przednia i dynamo butelkowe; tylnej lampki już nie było, zaproponowałem kupno], doradziłem w sprawie zabezpieczenia i można jechać :).

 Na koniec - ghostbike; dostał opis, czeka na siodełko i chwyty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz